Ale co ?
9 LIPCA MIELISMY, MOI DRODZY, ROCZNICĘ. MINĘŁO PÓŁ ROKU BLOGA!!! JUPIIII!
A od Was dostałam największy i najlepszy prezent, jaki mogłam sobie wymarzyć! Dokładnie 9 lipca (bo tylko to zdążyłam sprawdzić, bo byłam aż ciekawa) wybiło 10 tys. wyświetleń!!!
Jezus Maryja!!!
Wiem, że ostatnio nawaliłam, ale zawsze mój lipiec to "kataklizm wyjazdowy" i zasiąść do napisania czegokolwiek było wręcz niemożliwe <-- stąd także opóźnienia w komentarzach na innych blogach i stąd długa przerwa w dodaniu rozdziału.
A dziś dodaję taką niespodziankę, proszę bardzo! Doczytajcie do końca bardzo Was proszę, bo na końcu jeszcze chwilę coś dopowiem:)))
xxx
Zestresowana brunetka stała przed wielkimi drzwiami, nerwowo zaciskając palce. Poprawiła wiecznie zsuwające się okrągłe okulary i głęboko odetchnęła. „Weź się w garść, dziewczyno. Dasz radę, najwyżej nikt cię nie polubi, zmieszają cię z błotem i wyśmieją.” pomyślała optymistycznie brązowooka, po raz tysięczny szarpiąc za swój zegarek na lewej ręce. Po chwili wielkie wrota się otworzyły i wyszedł z nich malutki chłopiec.
-Profesor McGonagall zaprasza. –powiedział wesoło blondyn. –Nie martw się, będzie dobrze.
-Oj, nie wiem… -mruknęła bardziej do siebie okularnica. –Dużo jest osób?
-Cała Wielka Sala. –szepnął chłopiec, a brązowooka zbladła koszmarnie, czując jak kolana się pod nią uginają. Blondynek, bez żadnego ostrzeżenia, otworzył na całą szerokość drzwi i zniknął pomiędzy czterema stołami. Światło tysiąca świec, wiszących przy suficie, momentalnie oślepiło brunetkę, która próbowała przyjrzeć się całej Sali i starała opanować okropny ucisk w brzuchu. Znajdowały się w niej cztery wielkie podłużne stoły, przy których siedzieli uczniowie, którzy uśmiechali się do niej pocieszająco. „O, tak, teraz udają miłych, a potem stanę się pośmiewiskiem. Czy ta dziewczyna już się ze mnie nie śmieje?! A, nie, nie, ona tyko kaszle. Ogarnij się, do cholery.”. Dziewczyna wolnym i niepewnym krokiem ruszyła w kierunku wielkiego stołu, który znajdował się na końcu Sali, gdzie siedzieli nauczyciele. Po środku siedział miło uśmiechający się pan, w błękitnej szacie z długą brodą. Na krańcu okularnica zauważyła (bo trudno było nie zauważyć) wielkiego, gigantycznego mężczyznę z równie imponującą brodą. Ale uwagę brunetki najbardziej przyciągnął mężczyzna ubrany cały na czarno, z tłustymi i długimi, czarnymi włosami. „Nie wspominali, że będzie tu nauczała mnie jakaś kopia Vadera. Zamiast jabłka na biurku, będę mu zostawiała szampon”. Przed stołem stał główny cel jej krótkiej podróży. Obok sporego, drewnianego stołka stała starsza kobieta z kilkoma zmarszczkami, ubrana w długą, zieloną szatę z wielkim, spiczastym kapeluszem na głowie. A w jej rękach spoczywała Tiara Przydziału. „Cholibka, może jeszcze zdążę wybiec z Sali, nikt mnie tu nie zna, o Boże, dobra, biegnę…”
-Kate Potter, zapraszam. – po Sali rozległ się lekko chropowaty głos nauczycielki, powodując że wszyscy uczniowie zamilkli gwałtownie. „ O Merlinie, ma mnie”. Miliony spojrzeń zaczęło ją palić w kark, zasłonięty brązowymi włosami. Dziewczyna, obdarzając wszystkich zawstydzonymi uśmiechami, dotarła do pani profesor i stanęła przed nią. –Siadaj. – Potter’ówna szybko wykonała polecenie i usiadła przodem do uczniów. –Przedstaw się wszystkim, powiedz co cię tu sprowadza…
-Muszę? –zapytała niechętnie brunetka, ale McGonagall tylko skinęła głową. Dziewczyna wciągnęła głęboko powietrze. –Okej, w takim razie… Hej wszystkim, nazywam się Kate Potter, jak już zdążyliście usłyszeć. –kilka wybuchów śmiechu dodało brunetce pewności. –Jestem z Warszawy i … w sumie nie wiem, co powiedzieć, bo nawet nie wiem gdzie jestem. Po prostu pewnego spokojnego dnia wpada do mnie do domu pani profesor i mówi, że mnie tu chcą…
-Nie wpadłam, tylko elegancko weszłam. –przerwała dziewczynie nauczycielka, słysząc kolejne wybuchy uczniów, którzy musieli sobie wyobrażać wpadającą McGonagall do czyjegoś domu. –To może teraz ja trochę rzeczy ci przybliżę. Ale na początku zapytam o jedną rzecz.
-Słucham. –odpowiedziała grzecznie Kate.
-Czy lubisz Harry’ego Pottera?
-No bo przecież to, że nazywam się Potter nic nie znaczy. –zadrwiła brunetka, zostając natychmiast skarcona wzrokiem przez kobietę. Za to cała sala wybuchła donośnym śmiechem, a kilku uczniów zaczęło nawet bić brawo. Jednak wszyscy umilkli pod mrożącym krew w żyłach spojrzeniem nauczycielki. –Przepraszam. –bąknęła dziewczyna, czerwieniąc się lekko. –Tak, bardzo lubię, wręcz uwielbiam Harry’ego Pottera. – Kąciki ust profesorki podniosły się prawie niezauważalnie, wyrażając w ten sposób ostatnią jej nadzieję na to, że jednak do dzisiejszej młodzieży można przemówić.
-W takim razie, mamy zaszczyt cie powitać w Hogwarcie – Szkole Pisania Potterowskich Fanfiction. –gdyby Kate miałaby czym się zakrztusić, to na pewno by to zrobiła.
-Słucham? –pisnęła cicho, próbując uspokoić skaczące serce.
-Od dawna cię obserwowaliśmy i zauważyliśmy, że umiesz porządnie „ułożyć zdanie” i piszesz naprawdę interesująco z pewnym żartem, między linijkami.
-Staram się.
-Tutaj nauczysz się pisać odpowiednie fanfiction. Założysz bloga i podzielisz się swoją twórczością z innymi. Możesz jakkolwiek bawić się treścią książki, wymyślając nowe przygody naszych bohaterów. –brunetka wyszczerzyła się szeroko i gotowa była już zejść ze stołka i skierować się do najbliższego stołu, jednak nauczycielka jej przerwała. –Ale zanim dołączysz do nowych kolegów i koleżanek musi nastąpić przydział. –Potter’ówna głośno przełknęła ślinę. „Spoko loko, luzik arbuzik, oddychaj Kate.” –Jak widzisz, tak jak w Hogwarcie, mamy tu cztery domy. –Dopiero teraz brunetka zorientowała się, że tu wszystko ma swoje odbicie. Wielka Sala, McGonagall, staruszek w niebieskiej szacie musiał być poczciwym Dropsem, a wielki mężczyzna odpowiadał rozmiarem Hagridowi. „I…. o mój Boże, to był Snape. Merlinie, chroń.”. –Zauważyliśmy, że najbardziej podobają ci się fanfiction z Hermioną Granger jako postacią główną.
-No, nie zaprzeczę.
-Dlatego na razie wybierasz pomiędzy fanfictionami z nią w roli głównej. Wybór zostanie dokonany na podstawie parringów Hermiony z różnymi osobami. Oczywiście, jeśli zechcesz opisywać inne parringi i inne fanfiction z innymi osobami, to możesz. Możesz pisać tyle ile chcesz, ile tylko parringów ci się spodoba. Możesz także dodawać postacie niekanoniczne i je opisywać.
-Czyli jak zacznie mi się podobać, na przykład Jily? James Potter i Lily Evans?
-Oczywiście, możesz. Dokonujemy wyboru tylko za pierwszym razem, na to początkowe opowiadanie. Wytłumaczyć jeszcze raz?
-Minerwo, Kate da sobie radę, to inteligentna dziewczyna. –przerwał wypowiedź nauczycielki Dumbledore. – A panna Potter pewnie umiera teraz z głodu, przebyła długą podróż. Wybacz, Kate, ale profesor McGonagall lubi przedłużać. Proszę, usiądź moja droga, ja już dokończę. –wyraźnie podirytowana nauczycielka usiadła przy stole, a dyrektor szkoły podszedł do brunetki. –Tiara przydzieli cię do któregoś z domów, zależnie od tego, który najlepiej będziesz umiała opisać. Ale teraz pokażę ci gdzie możesz trafić. Tam znajduje się Harrmione. –mężczyzna wskazał na najbardziej oddalony stół po lewej stronie. „Hmmm, Harry i Hermiona… zdecydowanie nie! Harry jest świetnym przyjacielem i można powiedzieć, że by do siebie pasowali, ale nie, nie, nie! Jestem odwiecznym miłośnikiem Harry’ego i Ginny!”. –Tutaj znajduje się Fremione. –‘Zaraz, co? Fremione, kto to w ogóle jest? Zaraz, kto miał na imię… O MÓJ BOŻE. Fred i Hermiona. Fred Weasley i Hermiona Granger. O matko, ale z nich musi być słodka para! O Merlinie, ile pomysłów mi napływa! Granger na niby utonie w jeziorze, a on dostanie mikrofalówką w twarz! I…” -Obok nich masz parę tradycyjną. Romione. –„Boże, nigdy w życiu! Nie żebym miała coś do Rona, spoko z niego gość, ale nie spoko dla Granger, co to, to nie.”–A tam na szarym końcu masz, najbardziej powszechny parring, czyli Dramione. –„O w mordę, Drops za kogo ty mnie uważasz? Zmykam gdzie pieprz rośnie, wszędzie tylko nie oni.” – Skoro się już zapoznałaś z Domami, zaczynamy przydział. –Dumbledore nałożył brunetce Tiarę Przydziału na głowę, która zsunęła się lekko z włosów dziewczyny. Po chwili Tiara przebudziła się i zamruczała głośno.
-„Jakkolwiek to głupi zabrzmi, to słyszę głosy w mojej głowie.”- pomyślała Potter’ówna.
-„Bo jestem w twojej głowie. Za bystra to ty nie jesteś.”
-„Wypraszam sobie!”
-„Z szacunkiem do starszych, Potter. Hmm… dość odważna, pyskata i bezczelna czasem. Ciekawe. Lubisz wyzwania i lubisz eksperymentować z tekstem.” –Kate czuła jakby ktoś przerzucał jej mózg do góry nogami. –„W takim razie najbardziej prawdopodobne parringi odpadają, czyli odrzucamy Harrmione i Romione”.
-„O Merlinie, dziękuję.”
-„To teraz wybór – Fremione czy Dramione”.
-„Fremione! Błagam, Fremione! Mam już tyle pomysłów!”
-„No tak widzę, ale co tam robi Pansy Parkinson, to bardziej pasuje do Dramione…”
-„Proszę, zaufaj mi, dam radę. Pansy się przyda, błagam, Fremione, Fremione….” –myślała gorączkowo dziewczyna, zaciskając palce, doprowadzając do zbielenia kostek. W całej Sali zapadła głucha cisza, którą niespodziewanie przerwał krzyk Tiary.
-FREMIONE! –Kate nie wytrzymała presji i krzyknęła ze szczęścia, a razem z nią cały stół miłośników Freda i Hermiony. Dziewczyna wyskoczyła z miejsca i dobiegła przeszczęśliwa do nowych kolegów i koleżanek, którzy wiwatowali radośnie.
xxx
W taki oto sposób zaczęłam pisać fremione:'))) a teraz kilka innych rzeczy--->
Jestem strasznie sentymentalna, wiem. Taki "cyrk" powinnam robić na rok bloga, ale nie mogłam się powstrzymać:))) i uwaga, uwaga, część oficjalna:
Chciałabym podziękować w tym oto miejscu osobom, które zawsze mi komentują rozdziały, wspierają na duchu i inspirują własnymi cudnymi blogami:
Astrum Confusa, Marta Weasley, Alice Lovegood, Gwiazdeczka 21, Eli A i Lestrange.
a także każdej osobie, która napisała każde miłe słowo<3
dziękuję także wszystkim czytelnikom, którzy mimo że się nie ujawniają, ciągle ze mną są!
Kurcze, bez Was nic by mi się nie udało! gdy założyłam bloga, nie sądziłam, że aż tak się w niego wciągnę, w całe to blogowe życie! Nie ma takiego dnia, bym choć na chwilę nie myślała o Was, o tym blogu!
Mój sentymentalizm czasem wybiega poza granice i może teraz Wam się wydaje, że przesadzam, ale jesteście ogromną częścią mojego życia i bardzo Was całym serduszkiem kocham, dlatego musiałam uczcić ta małą rocznicę:)
Dziękuję za uwagę:) rozdział powinien się niedługo pojawić<3
Całuski kaktuski
~Kate
PS na kom odpowiem jutro:))